Polski Fundusz Rozwoju jako główny akcjonariusz państwowej spółki Polskie Koleje Linowe wycofał się z pomysłu wprowadzenia PKL na warszawski parkiet. To efekt analiz, ale też lobbingu ze strony polityków oraz samorządowców z Podhala.
Po spotkaniu w Sejmie 23 stycznia 2023 r, od lewej: Ireneusz Raś, Roman Krupa, Władysław Kosiniak-Kamysz, Łukasz Filipowicz, Grzegorz Jóźkiewicz
- PKL nie wchodzi na giełdę! Warto było walczyć! – skomentował krótko Łukasz Filipowicz, burmistrz miasta Zakopane. Był jednym z podhalańskich samorządowców, którzy w ostatnich tygodniach mocno zaangażowali się w lobbowanie za tym, by nie wprowadzać nowych inwestorów czy akcjonariuszu do państwowej spółki PKL. - Zespołowość ma znaczenie. W moim przekonaniu ciąg dalszy nastąpi, bo biorąc pod uwagę powtarzalność tego pomysłu, będziemy chcieli jako samorządy wrócić do dyskusji i zadbać o rozwiązania, które na lata ustabilizują sytuację – podsumowuje Roman Krupa, wójt gminy Kościelisko, leżącej tuż przy Zakopanem, to właśnie w niej praktycznie z każdego miejsca podziwiać można najpiękniejszy widok na Giewont.
Ale o porzucenie pomysłu debiutu na warszawskiej giełdzie zabiegali też inni politycy z Podhala: Andrzej Skupień, starosta tatrzański, wójtowie Poronina, Białego Dunajca i Bukowiny Tatrzańskiej. 13 stycznia 2026 r. spotkali w tej sprawie w regionie.
Ofensywa lobbingowa
Cały szum wokół potencjalnych zmian własnościowych w strukturze PKL wybuchł w grudniu 2025 r. Agencja ekonomiczna Bloomberg poinformowała, że kluczowy akcjonariusz spółki, Polski Fundusz Rozwoju, pracuje z Erste Group Bank AG, PKO Bankiem Polskim SA i mBankiem SA nad potencjalnym debiutem PKL na warszawskiej giełdzie. Pakiet kontrolny należący do państwa miał zostać utrzymany, zaplanowano konsultacje.
I właśnie na ten news i zapowiedź konsultacji pałeczkę przejęli samorządowcy z Podhala. Dlaczego? Bo już w 2013 roku samorządy podhalańskie już raz uczestniczyły w podobnej transakcji. PKP sprzedał wówczas PKL nowopowołanej spółce Polskie Koleje Górskie. Założyły ją 4 podhalańskie gminy – właśnie Zakopane, Kościelisko, Poronin i Bukownia Tatrzańska. Udziałowcem był także zagraniczny fundusz inwestycyjny Mid Europa Partners i to właśnie on wyłożył środki na transakcję - 215 mln zł oraz zobowiązanie zainwestowania dodatkowych 80 mln zł.
Jednak proporcja udziałowców była bardzo niekorzystna dla strony polskiej: zagraniczny inwestor objął 98% udziałów, samorządy jedynie 2%. Choć początkowo to samorządy miały zdecydowaną większość, a zmiana udziałów odbyła się wówczas w atmosferze skandalu i dużych kontrowersji w działaniach urzędu miasta Zakopane. Finał był dla polskiej strony niekorzystny, samorządy utraciły kontrolę nad dobrze prosperującymi kolejkami górskimi, ponieważ fundusz sprzedał swoje udziału specjalnie do tego celu powołanej spółce Altura z siedzibą w Luksemburgu. W 2018 r. za rządów PiS Polski Fundusz Rozwoju odkupił akcje PKL.
![]()
![]()
![]()
![]()
"To nasz skarb narodowy pod Tatrami" - tak często o kolejkach PKL można usłyszeć na Podhalu, ale PKL to nie tylko kolejki, i nie tylko w Zakopanem, najnowsza powstała w Bieszczadach nad Soliną, łączy dwa krańce zapory nad jez. Solińskim. Spółka ma aż 8 ośrodków turystycznych działających całorocznie, tworzą je: kolejki, trasy narciarskie, trasy do zjazdów rowerowych, wieże widokowe, restauracje i miejsca noclegowe, fot. PKL
- PKL to znakomicie prosperująca finansowo spółka, przynosząca ponad 10 mln zysku rocznie i nie sprawiająca właścicielowi żadnych problemów pod względem ekonomicznym. Kolejny z powodów, historyczny, zwraca uwagę na to, że w 1936 roku powstał jeden z największych i najnowocześniejszych obiektów w Europie, symbol wizjonerstwa, sukcesu i skuteczności II Rzeczypospolitej, odbudowanej po 123 latach niewoli. Dlatego dzisiaj kolej linowa na Kasprowy Wierch nie jest zwykłym biznesem, lecz dobrem kultury. Trzeci, przyrodniczy powód, odwołuje się do ustawy z 2001 roku o zachowaniu narodowego charakteru strategicznych zasobów naturalnych kraju. Mówi ona, że zasoby przyrodnicze parków narodowych należące do Skarbu Państwa nie podlegają przekształceniom własnościowym. Moim zdaniem, ta ustawa została podczas prywatyzacji PKL złamana -
mówił o całej sprawie w 2013 r. w wywiadzie dla portalu „naszkasprowy.pl” Jerzy Zacharko, ówczesny przewodniczący rady miasta Zakopane.
I ta argumentacja znajduje też odzwierciedlenie dziś. PKL jest w dobrej kondycji finansowej, ale lekcja utraty kontroli sprawiła, że choć lokale władze po tych 13 latach tworzą zupełnie inni, młodsi politycy to dobrze pamiętają konsekwencje zmian własnościowych spółki odpowiedzialnej za koleje górskie w polskich kurortach.
Dlatego ruszyli z dużą ofensywą, po spotkaniach w regionie 23 stycznia 2026 r. zorganizowano spotkanie w Sejmie, w którym uczestniczyli m.in. wicepremier Władysław Kosiniak Kamysz (PSL) oraz Ireneusz Raś, wiceminister w resorcie sportu i turystyki (partia Centrum dla Polski, wcześniej przez wiele lat w PO i PSL).
Spotkanie w temacie planowanej opcji wejścia na giełdę przez PKL, od lewej: Grzegorz Jóźkiewicz, Łukasz Filipowicz, Roman Krupa, Władysław Kosiniak-Kamysz, Anita Żegleń (wójt Gminy Poronin), Ireneusz Raś fot. Roman Krupa/FB
„Polski Fundusz Rozwoju, jako właściciel Polskich Kolei Linowych, analizuje różne scenariusze pozyskania kapitału na realizację wieloletniego programu inwestycyjnego PKL. Jedną z rozważanych możliwości był ewentualny debiut giełdowy. PFR od początku podkreślał, że rozważany debiut nie oznacza sprzedaży spółki ani utraty kontroli właścicielskiej przez PFR, a jego celem było zapewnienie stabilnego i długoterminowego finansowania szeregu inwestycji na Podhalu i w Małopolsce. W toku prowadzonych rozmów PFR zapoznał się ze stanowiskami wszystkich stron. W wyniku ich analizy PFR podjął decyzję o odstąpieniu od dalszych prac nad emisją akcji PKL na GPW” – podała spółka w wydanym 30 stycznia 2026 r. oświadczeniu. Jak informuje zakopiańska „Gazeta Wyborcza” w tej sprawie odbyło się „spotkanie na szczycie” polityków Koalicji Obywatelskiej z udziałem premiera Donalda Tuska.
Miasto Zakopane na swojej stronie w oficjalnych podziękowaniach wymienia nie tylko wicepremiara Kosiniaka-Kamysza oraz wiceministra Rasia, ale też m.in. Grzegorza Wronę, wiceministra w resorcie aktywów państwowych, wiceministra Jacka Karnowskiego z Ministerstwa Funduszy i Polityki Regionalnej, Aleksandrze Gajewskiej, wiceminister w resorcie pracy, a także marszałkowi woj. małopolskiego Łukaszowi Smółce. Lista zaangażowanych w konsultacje jest długa, ale samorządowcy z Podhala są czujni.
- Dzisiaj wartość spółki to osiemset milionów, co jest wynikiem dobrego zarządzania. Nie ma podstaw, aby rozdrabniać tę spółkę, wprowadzając ją na giełdę, bo nie wiemy, kto te akcje kupi – podkreśla Grzegorz Jóźkiewicz, przewodniczący rady miasta Zakopane.
- Podtrzymaliśmy swoje stanowisko co do dalszego rozwoju spółki PKL, w oparciu o większe zaangażowanie samorządów, województwa małopolskiego, akcjonariatu obywatelskiego. Tutaj liczymy na dalsze spotkania i rozmowy. Krok po kroku – komentuje Roman Krupa, wójt gminy Kościelisko.
Obecnie do PKL należą m.in. kolejki linowe na Kasprowy Wierch, Gubałówkę i Butorowy Wierch w Zakopanem oraz ośrodki narciarskie w Krynicy-Zdroju, Szczawnicy, Zawoi i Międzybrodziu Żywieckim. W 2024 r. spółka odnotowała przychody na poziomie 272,6 mln zł. Ośrodki należące do grupy (m.in. Kasprowy Wierch, Gubałówka, Solina) przyciągają rocznie ponad 4 mln turystów. Sama Gubałówka w Zakopanem w sezonie 2024/2025 odnotowała ponad 700 tys. wjazdów.
Ośrodki PKL są bardzo zróżnicowane, jest w nich aktywność sportowa, atrakcje dla rodzin z dziećmi, seniorów jak m.in. na Górze Parkowej w Krynicy-Zdrój, która od dawna stawia na retro charakter i historię. W ostatnich latach powstala tam m.in.
Polana Muzyki i Światła, czy wieża widokowa wyposażona w windę (
więcej pisaliśmy o tym tutaj).
Na Gubałówce turyści mają zapewnione sezonowe atrakcje m.in.
jesienną farmę dyń, czy Krainę Światła zimą. Ale są też atrakcje nastawione na eventy klubowe jak apress ski - modne koncerty z DJem, znane od lat z Alp, a od sezonu zimowego 2025/2026 organizowane też co weekend na szczycie Gubałówki.
W PRL też imprezowano i też był "clubbing"
Opracowanie: tekst pisany przez człowieka, nie AI, fot. PKL, Roman Krupa/FB, Nardodowe Archiwum Cyfrowie, WFDiF