Założona w Polsce spółka technologii dla hoteli Profitroom, znana dotychczas z dostarczaniu obiektom noclegowym oprogramowania do rezerwacji noclegów i usług będzie miała też oprogramowanie do zarządzania hotelem, czyli tzw. PMS.
Firma przejęła polski system Intea. Fuzja będzie na bieżąco rozwijana w pierwszym obiekcie bazowym – hotelu Arłamów. Efektem ma być Profitroom ONE – technologiczny hab, który wdrożyć może każdy obiekt noclegowy. Co ta fuzja oznacza dla polskiej branży noclegowej? O wyjaśnienie i przełożenie języka technologii na realia zrozumiałe dla tysięcy mniejszych obiektów noclegowych w kurortach i miejscowościach turystycznych poprosiliśmy eksperta rynku hotelowego, Macieja Strausa, który pełni obecnie rolę pełnomocnika zarządu ds. rozwoju w Hotel Arłamów.
Marlena Kosiura, InawestycjewKurortach.pl: Branża i media hotelowe chętnie udostępniły komunikat prasowy, ale jest on najeżony specjalistycznymi nazwami, skrótami. Tyle, że to w dużej mierze język zrozumiały dla ludzi od technologii, międzynarodowych sieci hotelowych, dużych zaawansowanych w obsłudze obiektów. Gro naszej bazy noclegowej w kurortach, a nawet branża finansowa, która przecież też śledzi trendy turystyczne w kontekście gospodarki, kompletnie nie rozumie tych wszystkich skrótów. Wyjaśnij proszę co ta transakcja oznacza realnie dla branży? Czy urosła właśnie w Polsce konkurencja dla międzynarodowych gigantów systemów do zarządzania hotelami czyli tzw. PMSów, które oferują m.in. firma Oracle Hospitality czy Protel?
Maciej Straus: To jest sygnał, że polski rynek technologii hotelowej dojrzewa do modelu „jednego ekosystemu”, a nie układanki z 7 narzędzi łączonych przez API dostawców. Profitroom do tej pory był mocny w obszarze sprzedaży online i digital marketingu. Dostarczał tzw. silnik rezerwacji czyli po prostu oprogramowanie obsługujące rezerwacje, strony www, system CRM. Wejście w PMS (Property Management System) z funkcjami AI to ruch w stronę „centrum operacyjnego” hotelu nowej generacji – miejsca, gdzie finalnie gromadzi się najwięcej danych i skąd podejmowanie są decyzje wspierane modelami AI.
Taką wizję buduje Profitroom, a my w Arłamowie mamy duże potrzeby i będziemy wymagającym środowiskiem testowym i twórczym. Dla gigantów technologicznych to nie jest zagrożenie na poziomie globalnym, ale na poziomie polskiego rynku PMS i regionu CEE – robi się gracz, który rozumie lokalną specyfikę hoteli i może szybciej dopasować produkt na realnych przyopadków. Dla wszystkich starczy miejsca na rynku.
Czy takie rozwiązania są także dla mniejszych hoteli? Często o to pytają właściciele mniejszych obiektów w kurortach i miejscowościach turystycznych. Pytają też małe spółki operatorskie zarządzające apartamentami wakacyjnymi. Z jednej strony słyszą, że muszą podążać za technologią, z drugiej nie rozumieją tych wszystkich rozwiązań które zaczynają być normą dla dużych hoteli. Kiedy te nowoczesne rozwiązania technologiczne zejdą to pod strzechy do kurortów?
Na dziś – to, co jest najbardziej atrakcyjne w takiej integracji (PMS + sprzedaż + automatyzacja) najmocniej „robi wynik” w hotelach większych i bardziej złożonych operacyjnie. Tam każdy procent efektywności ma znaczenie, po prostu skala mnoży korzyść. Ale technologia zwykle idzie tą samą drogą: najpierw duża firma i zaawansowani użytkownicy, tzw. „power users”, spada koszt wdrożenia, a następnie pojawiają się lżejsze rozwiązania i pakiety dla mniejszych obiektów. Moja doświadczenia we wdrożeniach systemów wskazują, że potrzeba 12–24 miesiące, żeby takie podejście stało się realnie dostępne. W uproszczonej wersji dla mniejszych hoteli – pod warunkiem dopracowania wdrożenia i wsparcia - dla małego obiektu rozwiązanie właśnie testowane przez Profitroom i Arłamów będzie dostępne pewnie za kilka ładnych miesięcy. Ale technologia wnosi ważną rzecz: oszczędność czasu, a to właśnie czas dla właściciela małego hotelu jest najdroższą walutą.
Do tej pory firma Profitroom obsługująca rezerwacje bezpośrednie jakie przechodzą przez dostarczony przez nią system w hotelu widziała te ruchy, znała liczbę dni rezerwacji, ceny noclegów, usług dodatkowych. Czy włączenie do tego oprogramowania także PMSa spowoduje, że do wewnętrznych analiz hotel będzie widział w Profitroom ONE także dane z rezerwacji, które wpływają do hotelu z np. Booking czy popularnej wśród gości zagranicznych Expedii?
Trzeba to jasno doprecyzować, Profitroom już teraz je widział, bo miał swojego channel managera (oprogramowanie, które automatycznie synchronizuje dostępność pokoi i ceny w czasie rzeczywistym we wszystkich kanałach sprzedaży online np. Booking.com, Airbnb, strona www – przyp. red.). Profitroom ONE będzie systemem z wbudowanym channel managerem, a więc naturalnie będzie agregował wszystkie rezerwacje z kanałów zewnętrznych OTA (Online Travel Agency), połączone po API. Te rezerwacje będą dalej widoczne, zarządzalne i raportowane w jednym systemie operacyjnym hotelu. Tu się nic nie zmieni.
Natomiast znacznie ciekawsze pytanie brzmi: Czy taki system jeszcze mocniej skłoni hotelarzy do budowania strategii direct booking, czyli skłonienia gości by rezerwowali noclegi bezpośrednio w obiekcie?
Moim zdaniem – tak. Bo kiedy hotel ma w jednym miejscu dane z OTA, sprzedaży bezpośredniej, dostępności, cen i zachowań gości, zaczyna realnie widzieć różnice w marżowości i kontroli nad sprzedażą noclegów i usług. A to automatycznie wzmacnia myślenie o rezerwacjach bezpośrednich jako o strategicznym kanale, a nie tylko „ładnym dodatku do OTA”. Dziś jest z tym jest bardzo różnie. Kiedy pyta się dostawców narzędzi technologicznych dla hoteli i słyszą: „API, PMS, połączenie” to widać jak im natychmiast pogarsza się samopoczucie.
Da się wykluczyć kanały OTA? Branża walczy z tym, ale chyba nie tędy droga?
Oczywiście muszę uczciwie powiedzieć: model miksu kanałów – część rezerwacji z OTA, część spływająca jako rezerwacje direct – jest dziś modelem dojrzałym i funkcjonującym na większości rynków. I on zostanie z nami na długo. Problem polega na tym, że w Polsce ten miks jest często zaburzony na korzyść OTA, szczególnie w niektórych regionach i miejscowościach.
Dlatego takie systemy jak Profitroom ONE nie „eliminują OTA”, ale uczą hotelarzy świadomego zarządzania sprzedażą noclegów i usług. To ogromna różnica i dokładnie z tym polska branża noclegowa ma jeszcze bardzo dużo do zrobienia, choć w Arłamowie sobie z tym poradziliśmy, a OTA stanowią u nas jedyne 3-7 % rocznej sprzedaży.
Jak taki technologiczny ekosystem hotelowy może przełożyć się na wynik operacyjny? Czy da się oszacować efekt?
Da się mówić widełkami, bo każdy hotel ma inną sytuację startową. Najbardziej realne korzyści są zwykle w trzech miejscach:
- mniej ręcznej pracy i błędów (czas pracowników + mniej pomyłek)
- lepsza monetyzacja sprzedaży bezpośredniej (bo dane są szybsze i spójne)
- szybsze decyzje operacyjne (housekeeping, recepcja, obłożenie usług dodatkowych).
W hotelach o dużej skali „czysty” efekt z porządku w procesach i danych potrafi dać odczuwalny wpływ na rentowność, czasem mówimy o pojedynczych procentach w wyniku operacyjnym, ale to są procenty, które w dużych hotelach liczy się w milionach. Kluczem jest nie sama technologia, tylko wdrożenie i dyscyplina korzystania, bez tego nawet najlepszy system zamienia się zwyczajnie w drogi kalkulator.
Dlaczego Arłamów został „pacjenet zero” testów nowego rozwiązania technologicznego na polskim rynku hotelowym? Prezes zarządu Hotelu Arłamów wspomina o skali obiektu, że to miasto w mieście, i dlatego jednolity system jest ważny. Coś jeszcze?
Dla mnie kluczowe w takich rozwiązaniach jak Profitroom ONE jest to, że kluczowe jest by technologia wreszcie zaczynała pracować na relacje ludzkie, a nie je zastępować. Liczę na to, że recepcja i zespoły operacyjne zyskają realny czas, nie będą tracić cennych minut na klikanie, przepisywanie danych czy walkę z systemami, poświecą czas gościom: na rozmowę, personalizację pobytu i budowanie doświadczeń. To co jest najważniejsze w naszej branży i wartość tej relacji obsługi hotelowej z gośćmi rośnie. Trend nakręca rozwój AI, mamy coraz większą tęsknotę za relacjami w biznesie, kontakcie i wspomnieniach budowanych przez ludzi.
Z drugiej strony mamy automatyzację, bo taniej, wygodniej…
Gość powinien mieć wybór: albo szybki, wygodny meldunek automatyczny check-in online, albo kontakt z człowiekiem, jeśli tego potrzebuje. Idealny pobyt w hotelu powinien przypominać dobrze zaplanowany urlop i lot samolotem — formalności dzieją się w tle, a głowa gościa od pierwszej minuty jest już na wypoczynku, nie w telefonie, dokumentach, kartach czy procedurach. Skoro rynek dostaw kurierskich poradził sobie z tym, cyfryzuje się administracja, szkoły, także w hotelarstwie musimy przełamać ten impas.
Jeśli technologia ma być rewolucją, to wg mnie właśnie taką: uwalniającą kreatywność i potencjał ludzi, a nie kolejną warstwą obsługi. Idea jest taka, że systemy porządkują chaos, a człowiek wraca do tego, co w hotelarstwie najważniejsze: relacji, emocji i autentycznego doświadczenia gościa. I szczerze mówiąc, na taką zmianę w Polsce bardzo liczę dzięki inteligentnej technologii.