Ten hotel w portowym mieście Hajfong w Wietnamie to mieszanka kultur i designu

Hajfong (wiet. Hải Phòng) to portowe miasto w północnej części Wietnamu, nad Zatoką Tonkińską. Pod koniec XIX wieku zaczęło zmieniać się z rybackiej wioski w nowoczesne miasto, kiedy panowanie nad miastem objęli Francuzi. Osuszali bagna, rozpoczęli budowę wielkiego portu, a siatka ulic, dzielnice, mosty, bulwary i teatr stworzyły prawdziwe miasto. Hajfong stał główną bramą morską dla całych Indochin Francuskich.
Nierozerwalnie z tą epoką miasta związane jest nazwisko francuskiego architekta i inżyniera Paula Chabota. Jego zasługi podkreśla dziś nazwa jednego z najciekawszych działających tu hoteli. I choć bryła budynku stoi już od ok. 1919 r. To Hotel Paul Chabot to dziś butikowa perełka w centrum miasta, łącząca w sobie wiele wątków i historii.
Kolonialny design, azjatycka surowość i polska fotografia
Budynek hotelu stoi na ulicy, która w czasie jego budowy stanowiła centrum francuskiej dzielnicy kolonialnej. Jest klasycznym przykładem przykładem architektury indochińskiej, łączącej francuski neoklasycyzm z elementami dostosowanymi do tropikalnego klimatu Wietnamu. Ale kiedy przyjrzeć się mu od frontu przypomina luksusowe wille na francuskim Lazurowym Wybrzeżu.
W środku jest już jednak azjatycko i orientalnie. I właśnie tę kolonialną stylistykę starał się podkreślić zespół z firmy STOLZ Photography Team, która niedawno zrealizowała dla hotelu sesję fotograficzną.
Odnowiona fasada budynku z czasów francuskiego panowania wygląda niczym bryły willi z Saint Tropez
Wnętrza butikowego Hotelu Paul Chabot pełne są mebli z ciemnego egzotycznego drewna. Ich charakterystyczny kształt i ciężkość we wnętrzach przełamana jest bielą, szczególnie w pokojach, gdzie gładkie, jasne ściany, ozdobione są jedynie ascetycznymi, surowymi grafikami z azjatyckimi motywami. - Obrazy, które znajdują się w hotelu, podlegają nieustającej rotacji i pochodzą od uznanych lokalnych artystów – wyjaśnia fotograf Tomasz Stolz.




Czekoladowa barwa tropikalnego drewna w łazience kontrastuje ze stonowaną mozaiką na ścianach i podłodze, całość uzupełnia złota armatura. Łazienki choć nowoczesne, mają w sobie klimat naturalnych kąpieli w tropikalnych źródłach.
Sercem hotelu jest wewnętrzne lobby. Jego wysokie sufity i geometryczne układy okien ułożone są wokół wewnętrznego patio. Świetlik nad zabudowanym dziedzińcem zapewnia światło. W tej części próżno szukać minimalizmu. Korytarze, część kawiarni z miękkimi fotelami oraz restauracja to prawdziwa sztuka kolonialnego designu.


W hotelu każda ceglana ściana, każda wzorzysta płytka czy klasyczny motyw to coś więcej niż tylko dekoracja. Jak przekonuje zespół obiektu, to ślady historii, w których architektura Indochin z wdziękiem łączy zachodnie wyrafinowanie z głębią kultury Wschodu. Można tu dostrzec ukośne układy cegieł przypominające stare francuskie budowle lub symetryczne kształty nawiązujące do rytmu tradycyjnego wietnamskiego wzornictwa.
Charakter 4-gwiazdek podkreślają też detale. To one sprawiają, że po wystarczy jedynie spojrzeć na zdjęcia, by poczuć nostalgię i cichą, kameralną atmosferę.


We wnętrzach zagościł jednak zupełnie nowoczesny duch, a wszystko za sprawą sesji foto. Choć klasyczna zdjęcia realizowano przez 3 dni, to ich udoskonalenie odbywało się w wietnamskim biurze STOLZ Photography Team o kilka dni dłużej. Głównie za sprawą pracy edytorów, którzy nie tylko poprawiają technicznie kadry, ale też uatrakcyjniają je przy pomocy AI.
- W sesji udział wzięli żywi modele, a także modele AI. Dodatkowo część zdjęć została ożywiona na potrzeby kreacji filmowych, także z udziałem ludzkich modeli oraz generowanych przez sztuczną inteligencję – informuje Tomasz Stolz.
Choć jak podkreśla ogromnie ważne w pracy odpowiedzialnego fotografa jest korzystanie ze wsparcia AI tak by pomóc, ale nie oszukiwać. Szerzej o tym problemie nadmiernego „kolorowania” zdjęć z hoteli i apartamentów pisaliśmy tutaj.
Tropikalny żar Wietnamu nie dociera do wnętrz hotelu m.in. dzięki konstrukcji i grubym murom, które chronią turystów przed upałem. Podobne zadanie pełnią też rośliny, główne patio wręcz w nich tonie. Ten wewnętrzny ogród od razu przypomina też turystom drugą nazwę Hajfong, który nazywany bywa "Miastem Płomiennych Kwiatów", z uwagi na rosnące wzdłuż jego ulic drzewa wianowłostki królewskiej o jaskrawoczerwonych liściach. Ten charakterystyczny akcent kolorystyczny zaskakuje gości też pośród ciemnych mebli w restauracji. Na stołach, niczym prawdziwe kwiaty z egzotycznych drzew, „przysiadły” eleganckie serwety.


Huynh Mai, dyrektor sprzedaży w Hotelu Paul Chabot przyznaje, że zdjęcia pozwoliły wydobyć z wnętrz to co najważniejsze: atmosferę. Dokładnie taki sam model w czasie sesji fotografowie skupieni w STOLZ Photography Team starają się osiągnąć w sesjach foto jakie wykonują w Polsce dla właścicieli apartamentów na wynajem turystyczny. I choć lokale z branży short term rental to nie hotele, także w nich ważne jest podkreślenie detali, akcentów. Wszystko to wpływa na pierwsze wrażenie, gdy turyści szukają miejsc noclegowych przeglądając setki ofert na serwisach typu Booking czy Airbnb.
Jak zawsze sesję wzbogaciły też ujęcia jedzenia. Nic dziwnego, miasto znane jest też z doskonałej turystyki kulinarnej, m.in. słynnej zupy krabowej z makaronem (bánh đa cua). I choć sam Hajfong ma dziś charakter mocno przemysłowy, dla turystów stanowi główną bazę wypadową do słynnej Zatoki Ha Long i jej skalistych wysepek.
Orientalne pierożki serwowane na śniadanie w hotelowej restauracji przypominają ikonę Zatoki Ha Long - wystające ponad wodą wapienne formacje skalne porośnięte soczystą zielenią
Opracowanie: tekst autorski redakcji, pisany przez człowieka, nie AI, fot. STOLZ Photography Team
