Nie dla stref regulujących najem krótkoterminowy

Magdalena Czarzyńska-Jachim, prezydent Sopotu w wywiadzie dla Polskiej Agencji Prasowej, wyjaśnia jak miasto rozumie nadchodzące regulacje rynku najmu krótkoterminowego. Ocenia, że skierowanie decyzyjności do samorządów jest dobre, bo jak podkreśla, ogólne narzędzia reagowania takie same dla całej Polski, nie sprawdzą się, gdyż każda miejscowość ma swoją specyfikę.
„W przypadku Sopotu wyznaczanie stref dopuszczających lub ograniczających najem krótkoterminowy mogłoby okazać się mało efektywne ze względu na niewielki obszar miasta. Istniałoby również ryzyko dalszego wypierania stałych mieszkańców z tych części miasta, w których taka działalność byłaby dozwolona.
Z naszego punktu widzenia bardziej racjonalnym rozwiązaniem wydaje się system licencjonowania. Pozwalałby on samorządowi określać maksymalny udział lokali przeznaczonych na najem krótkoterminowy, np. jako procent wszystkich mieszkań na danym obszarze. Po osiągnięciu ustalonego limitu nie byłyby wydawane kolejne zgody na prowadzenie tego rodzaju działalności. Takie rozwiązanie dawałoby możliwość zachowania równowagi pomiędzy potrzebami mieszkańców a rozwojem funkcji turystycznej miasta” – mówi pani prezydent.
Zauważa, że turystyka to jedna z gałęzi rozwoju kurortu i ma ogromne znaczenie dla miejscowej gospodarki, jednak „nie może rozwijać się kosztem jakości życia osób, które mieszkają tutaj przez cały rok”. Środki pozyskane z opłaty uzdrowiskowej przeznacza są na przestrzeń miejską, dbanie o jakość życia mieszkańców, na modernizacje oraz czystość przestrzeni publicznej.
Cały wywiad PAP można przeczytać tu. A tu pisaliśmy o tym ile Sopot zarabia na molo i opłacie turystycznej
