Szef Arche znów zaskoczył. Porzucił rolę prezesa, został przewodnikiem turystycznym

W Arche na jednej szali z biznesem leżą też kultura, sztuka, zabytki i działalność dobroczynna. Za to firma od lat jest ceniona przez wiele środowisk, także branżę hotelową. A ostatnio prezes Grochowski pokazał jak hotelarstwo i turystyka mogą mieć społeczny wymiar. Ze stołka prezesa ruszył w teren i w Lublinie został przewodnikiem turystycznym. To zaskakujące, bo choć branża hotelowa z założenia jest otwarta na ludzi, to rzadko który prezes z tego segmentu wychodzi poza biznesowe ramy i angażuje się bezpośrednio w działania turystyczne ze zwykłymi ludźmi.
Turystyka nie ze strategii czy agencji marketingowej, ale jako oddolna inicjatywa
Arche ocenia, że budowanie oddolnego produktu turystycznego to dobry kierunek, proces, w którym decyduje w całości lokalna społeczność, a nie zewnętrzne agencje marketingowe. Atrakcja turystyczna jest wtedy autentyczna, unikatowa i odporna na trendy, ponieważ opiera się na prawdziwym życiu, historii i pasji mieszkańców. Jak to robić?
2 października 2026 r. prezes największej polskiej sieci hoteli z krajowym kapitałem Grupy Arche — Władysław Grochowski przemienił się z prezesa w przewodnika
W Lublinie osobiście poprowadził historyczny spacer śladami artysty, a w przeszłości jego przyjaciela, Andrzeja Kota. Podkreśla, że stworzenie nowego produktu turystycznego, wcale nie musi wymagać dużych nakładów finansowych, wystarczy optymistycznie podejście w stylu Arche, trochę czasu i energii.
- Przekazywanie wspomnień ma ogromną wartość zarówno dla osoby, która je daje, jak i dla tych, którzy je przyjmują. To naturalny most łączący przeszłość z przyszłością, który buduje naszą tożsamość – mówi Władysław Grochowski.
Ponad pół wieku prezes Arche związany był w Lublinem, uczęszczał tu do Liceum Plastycznego. Wtedy to narodziły się liczne znajomości i przyjaźnie m.in. z nieżyjącym już Andrzejem Kotem. Artysta dużo rysował, wykonywał swoje prace wykorzystując cynkografię i linoryt, ale przede wszystkim szkicował tuszem oraz kaligrafował. Stał się rozpoznawalny w Polsce z ekslibrisów. Jego prace, często żartobliwe, proste, niemalże dziecinne często opatrzone były grą słów. Dziś prace artysty znajdują się m.in. w Muzeum Niepodległości w Warszawie, Muzeum Gutenberga w Moguncji (Niemcy) oraz muzeach w Tokio, a także renomowanych bibliotekach i ośrodkach akademickich. Władysław Grochowski często porównuje go z Nikiforem. Kot był artystą totalnym, zajmował się tylko rysowaniem.
— W Arche, jak koty chodzimy swoimi ścieżkami… Warto jest tworzyć własne produkty turystyczne, tam, gdzie możemy, nienadęte, z autentycznymi ludźmi, nie wymagające dużych nakładów finansowych, ale służące bardziej temu, aby się aktywizować. Na takim spacerze spotykamy się twarzą w twarz, wymieniamy jakieś doświadczenia i wspomnienia, mamy trochę ruchu, aktywności, a to ważne dla zdrowia psychicznego i fizycznego – komentuje szef Arche.
Album wydany w 2017 r. przez przyjaciela artysty, Jarosława Koziarę, z pięknymi grafikami Andrzeja Kota, skromną częścią jego pracy, ponieważ przez całe życie stworzył tyle prac, że samo ich katalogowanie wydawcy zajęło ogrom czasu. Można go obejrzeć tutaj w serisie ISSUU


W kamienicy przy ulicy Grodzkiej 19 artysta mieszkał i tworzył. Dlatego też dziś kamienicę obok, pod numerem 17, zdobią właśnie koty. Wykonane w technice sgraffito nawiązują zarówno do charakterystycznych dekoracji pozostałych kamienic Starego Miasta jak i do twórczości artysty.
Opracowanie: tekst autorski redakcji, pisany przez człowieka, nie AI, częściowo na podstawie materiałów praspwych Arche, fot.Arche
