Chamonix kurort specjalnie niespecjalny. Jak być na szczycie, ale idąc pod prąd

Jak być na topie nie stawiając na komercję? Lekcja biznesu i turystyki w wykonaniu alpejskiego kurortu. Francuski Chamonix może nie wywoła wśród spacerowiczów okrzyku pełnego egzaltacji „oh la la!”. Niektórzy twierdzą wręcz, że jest niespecjalnie ładny. Ale na turystycznej mapie świata to miejsce szczególne. Właśnie dlatego, że idzie pod prąd.

- No może turystów ściągnęli tu Anglicy, ale alpinizm to jest nasz. Będziemy jak ten szczyt - zdaje się mówić rzeźba Jacquesa Balmata, historycznej postaci z Chamonix    fot. ©maximecoquard

Swój sukces kurort zawdzięcza położeniu. W pogodny dzień zza spadzistych dachów wyłania się najwyższy szczyt Europy. A miejscowi, którzy siebie samych nazywają Chamoniards, od dawna potrafią to wykorzystać. W 1916 roku zrobili to bardzo skutecznie. Władze centralne w Paryżu zgodziły się na zmianę oficjalnej nazwy miasta i gminy na Chamonix-Mont-Blanc. Zabieg bardzo sprytny - niech nikt nie ma wątpliwości do kogo należy góra. Choć w rzeczywistości przez sam szczyt przebiega tu przecież granica francusko-włoska. 

„Rien de special” (Nic specjalnego) - powie statystyczny monsieru Martin, czyli francuski Kowalski o tym znanym górskim kurorcie. I na pierwszy rzut oka trudno dostrzec jego wyjątkowość. Miejscowości wypełnionych głównie budynkami z przełomu XIX i XX wieku jest przecież w Alpach bez liku. Na podobne natknąć się można w leżących tuż za miedzą Włoszech czy Szwajcarii. Jednak ta „niepozorność” architektury to jedynie zmylenie przeciwnika. Za drewnianymi okiennicami tutejszych domów ukrywają się turyści, którym daleko do przeciętności. 

Chamonix od wieków jak magnes przyciąga crème de la crème francuskiego społeczeństwa. Tutaj wypoczywali Jean-Jacques Rousseau, Victor Hugo, Alexandre Dumas. A Napoleon III i cesarzowa Eugénie wybrali się tu na przejażdżkę mułami, by na własne oczy zobaczyć słynny Mer de Glace - najdłuższy lodowiec Francji. Dziś po okolicznych stokach szusują arystokraci. Towarzyszy im francuska finansjera i gwiazdy show-businessu.  Wszyscy jednak zawsze bardzo dyskretni. 

Celebryci i masowa turystyka? Nie, dziękujemy

Marketing turystyczny jest znacznie starszym wynalazkiem niż booking.com. A w przypadku Chamonix jest on niezwykle skuteczny. Kurort odwiedza rocznie średnio 2,5 miliona turystów. Ponad 60% z nich to właściciele francuskich paszportów. Zatrzymać się tu można głównie w kwaterach prywatnych lub w niewielkich pensjonatach i hotelach od pokoleń należących do tych samych rodzin. 

Pobliskie komercyjne Courchevel, w którym 90% hoteli ma bezpośredni dostęp do stoków to dla mieszkańców Chomonix antymodel. Ich miejscowość bez głośnych klubów nocnych, luksusowych butików i sieci hotelowych, jest alter ego zaprojektowanej po II wojnie światowej narciarskiej mekki. Do Courchevel ściągają głównie Brytyjczycy, bogaci szejkowie, a do niedawna również zamożni Rosjanie. W Chamonix spacer z wielkimi torbami Louis Vuitton jest w złym guście. Ton nadają mieszkańcy i mają zgoła inną filozofię zimowego wypoczynku.   

– Wysokie góry są dla wszystkich. Jesteśmy rajem dla prawdziwych alpinistów. Do ich dyspozycji są granitowe skały, lodowe wodospady, niebieskie seraki. Mieszkamy w krainie poszukiwaczy przygód. To wszystko nadało naszej gminie wyjątkowy charakter  – wyjaśnia w rozmowie z Le Point Jean-Franck Charlet, przewodnik wysokogórski. Wtóruje mu kolega po fachu, Claude Jaccoux: –  Nie jesteśmy fabryką z wielkimi, zatłoczonymi i nijakimi trasami. U nas jeździ się na nartach po lodowcach. Uwielbiamy jazdę poza utartymi szlakami. Zakładamy narty i marzymy, by zrobić pierwszy ślad na śnieżnym puchu –  wyjaśnia członek założonej w 1821 roku Compagnie des Guides de Chamonix, najstarszego i największego na świecie stowarzyszenia przewodników wysokogórskich. 

Egzorcyzmy lodowego morza 

Do XVIII wieku Chamonix było senną, mało znaną komukolwiek wioską. Przełom nastąpił w 1741 roku, kiedy to dwaj Brytyjczycy w czasie modnej wówczas wśród europejskiej arystokracji Grand Tours postanowili wejść na pobliski lodowiec. Richard Pocock i William Windham zobaczyli prawdziwy cud natury. To właśnie im, liczący 7 km długości jęzor lodu, zawdzięcza swoją dzisiejszą nazwę – Mer de Glace (morze lodu). 

Dumni ze swojego odkrycia podróżnicy zaczęli kampanię – jak dziś byśmy określili PRową – wychwalającą okolice Chamonix. Po powrocie do Londynu z zapałem opowiadali o „morzu lodu” na łamach prasy i w powstających wówczas jak grzyby po deszczu towarzystwach naukowych. Promocja okazała się bardzo skuteczna. Do alpejskiej wioski ruszyli ciekawscy z całej Europy.  

Sami mieszkańcy do zwałów lodu pałali znacznie mniejszym entuzjazmem. Dla nich, zajętych przetrwaniem w surowym klimacie, ten cud natury bywał raczej wrogiem. Zimą potrafił się niebezpiecznie powiększyć. Wiosną, masa wody zalewała i tak słabe uprawy. W 1644 roku poprosili więc biskupa pomocniczego Genewy Karola Salezego o…. egzorcyzmowanie lodowca. Skute lodem „jęzory” cofnęły się, ale na krótko. Mieszkańcy prosili o wygnanie zimowego demona jeszcze w 1664 i 1669 roku. 

Alpinizm jest nasz!

Początek końca udręk ubogich Chamoniards przyszedł sto lat później. W 1760 roku genewski naukowiec Horace Bénédict de Saussure, dziś powszechnie uznawany za ojca alpinizmu,  ufundował nagrodę za dotarcie na szczyt Mont Blanc. Przez lata śmiałków było jak na lekarstwo. Dopiero dwaj rodowici mieszkańcy Chamonix - Jacques Balmat i Michel Paccard - 8 sierpnia 1786 roku stanęli na dachu Europy. Rok później udało się to również samemu de Saussure’owi. 

Dokonanie Balmata to dowód na to, że wspinanie się po wysokich górach to bynajmniej nie wynalazek pochodzącego z Genewy arystokraty. Balmat – pierwszy alpinista był pasterzem. W centrum kurortu jest na to dowód. Pomnik ustawiony w 1887 r. upamietnia Balmata wskazującego palcem de Saussure’owi szczyt Mont Blanc. Skromny koźlarz i drobny rzemieślnik zaprowadził Szwajcara na szczyt góry. - No może turystów ściągnęli tu Anglicy, ale alpinizm to jest nasz pomysł – zdaje się mówić rzeźba. 

O ile o początki alpinizmu można się kłócić, to kolejny fakt nie podlega jednak dyskusji. To właśnie w Chamonix narodziły się Zimowe Igrzyska Olimpijskie. W 1924 roku rozegrano tu zawody początkowo nazwane Tygodniem Sportów Zimowych. Przyciągnęły 314 zawodników z 16 krajów, także Polaków. Spóźnili się na uroczystość otwarcia, wzięli udział w trzech dyscyplinach, jednak do ojczyzny nie przywieźli żadnego medalu. Międzynarodowy Komitet Olimpijski nazwał te zawody rok później igrzyskami.

Kurort dla bogaczy, który nie chcą nowych wielkich hoteli

Sytuacja na rynku nieruchomości jest tu niezmienna. Powinni jej się dobrze przyjrzeć lokali włodarze i biznes z polskich kurortów. By zamieszkać wśród rdzennych Chamoniards trzeba mieć bardzo gruby portfel. Od lat tutejszy rynek nieruchomości charakteryzuje jedno – mało ofert i wielu potencjalnych nabywców. Na początku 2023 roku średnia cena mkw. mieszkania wynosiła tu prawie 9 000 €. Za niespełna tysiąc więcej można znaleźć lokum w dobrej dzielnicy Paryża. 

Leżące w dolinie miasto ma ograniczone możliwości rozwoju. Ziemi pod nową zabudowę jest jak na lekarstwo, obowiązują restrykcyjne przepisy budowlane, a lokalny samorząd bacznie przygląda się każdemu nowemu projektowi. Radni odpowiadają stanowczym „non” na każdą próbę zbudowania dużego hotelu, nawet gdyby jakimś cudem śmiałemu deweloperowi udało się znaleźć działkę pod taką inwestycję. 

Takie podejście pokazuje, że pójście pod prąd i zrobienie czegoś inaczej niż wszyscy – jak kurort ma w zwyczaju od dawna także w kontekście komercjalizacji turystyki – może być uzasadnione. Wbrew temu co mówi biznes nie tylko nowe inwestycje wpływają na wzrost cen nieruchomości. Brak hotelowych molochów i apartamentowców, jak pokazuje przykład Chamonix, równie skutecznie wpływa na wartość lokalizacji i budynków. To klasyczne odwrócenie hasła: Podaż robi popyt. Tu nie ma podaży nowych inwestycji, a popyt rośnie właśnie w wyniku braku podaży. 

Opracowanie: tekst autorski redakcji, w materiale wykorzystano cytaty zamieszczone w artykule  „Chamonix, le luxe anti- bling-bling”, Marie Bordet dla Le Point, tłumaczenie - autor tekstu

Fot. Office de Tourisme Vallée de Chamonix, Hotel Mont Blanc Chamonix, sellingtrip.com

Więcej historycznych zdjęć kurortu Chamonix w galerii poniżej

 
Te zdjęcia są ciekawe:
Te zdjęcia są ciekawe:

Bądź na bieżąco z naszymi najciekawszymi artykułami!
Kliknij Obserwuj w Google News!

Obserwuj nas w Google News
Autor
Jarosław Kril
InwestycjewKurortach.pl
Copyright

Stawiamy na jakościowe, autorskie i rzetelne treści. Nie kopiujemy tekstów od innych, nie kredniemy treści z zagranicznych portali. Uszanuj naszą pracę autorską i czas poświęcony na przygotowanie materiałów. Jeśli zależy ci na zacytowaniu fragmentu lub podaniu przytoczonych przez nas danych - prosimy podaj źródło: portal InwestycjewKurortach.pl